Zwierzęta kochamy bardziej niż rodzinę?

Mówi się, że osoba, która ma zwierzę w domu jest dobrym człowiekiem. Niestety utopią byłby tak myśleć bo przecież są kanalie, które biją, torturują, głodują, hodują dla futra i zaniedbują ich higienę. Z drugiej strony są anioły, których rozczulają bardziej „uszkodzone okazy” niż słodkie, mięciutkie, piękne zwierzaki. Tacy bohaterowie nie widzą defektów małej futerkowej istoty i nie przeszkadza im to, że któraś z nich nie ma kawałka uszka, nosa czy nie posiada jakiejś łapy. Nie ustają w wynagradzaniu tym sierotom cierpienia, którego zaznały. Czas, uwaga, zaangażowanie i również pieniądze potrafią w magiczny sposób zesłać uśmiech na te owłosione mordki a co za tym idzie na ich własne.

Żyjemy w specyficznych czasach, gdzie samotność, poczucie izolacji i niezrozumienie przez drugiego człowieka prowadzi do natłoku negatywnych myśli i poczucia beznadziei. Bezpiecznym i słodkim jak kulka rafaello antybiotykiem może się okazać futerkowy przyjaciel.

Najbardziej wspaniałe uczucia budzą w nas relacje i reakcje, nie przedmioty, nie dobra materialne. Nowy jacht ucieszy każdego, to oczywiste ale prawdziwą radość przeżywamy gdy dzielimy ją z kimś innym, w innym wypadku szybko poczujemy znużenie zabawką i będziemy starać cię o nową sądząc, że jeśli będzie większa, szybsza i w innym kolorze w końcu poczujemy szczęście i spełnienie a coś takiego wymaga znacznie więcej niż pieniędzy.

Ludzie boją się kochać bo boją się odrzucenia. W przypadku zwierząt ryzyko nie istnieje. Nikt tak nie potrafi kochać i być oddanym jak nasze pupilki. W ludzkim świecie najszybciej starzeje się wdzięczność a zwierze nigdy nie przestanie odwdzięczać się nam za daną mu miłość. Naprawdę docenia to, że dzięki nam ma co jeść, że może wygodnie poleżeć w naszych nogach, że trzymamy jego łapkę gdy się boi i, że spędzamy w sklepie dwie godziny na wybieraniu dla niego nowej zabawki (którą i tak zlekceważy bo będzie wolał jej karton. Dobry człowiek traktuje animalsa jak członka rodziny, ba, czasami nawet lepiej.

Żal i smutek po stracie zwierzaka potrafi dobić równie mocno jak odejście bliskiego nam człowieka. Dlatego własnie właściciele radosnych czterech łapek nie przebierają w środkach by w razie konieczności je ratować a sumy zostawiane u weterynarzy potrafią być bajońskie.

Koszty leczenia zwierząt

Bardzo głośno było o człowieku, który za dializy u swojego owczarka niemieckiego zapłacił 50 tyś. złotych. Zapytany czy nie żałuje wydanej gotówki powiedział, że gdyby wymagała tego sytuacja to zrobił by to jeszcze raz. Tak duże sumy to na szczęście niecodzienność ale już operacje guzów, raka, większe zabiegi a nawet opieka rehabilitacyjna potrafią iść w tysiące. Dla przykładu: leki przy nowotworze psa, w zależności od poziomu zaawansowania zaczynają się od 800 złotych. Na szczęście podstawowa badania krwi, USG czy na przykład opatrzenie łapy mieszczą się w 100 złotych.

Oczywiście wszystko zależy od przypadku chorobowego ale również od miejsca i indywidualnej polityki firmy. Często zdarza się, że za te same rzeczy w różnych gabinetach zapłacimy różne ceny. Wielkość miasta, w którym leczmy pupila również wpływa na ostateczną cenę usług.

Całkiem zrozumiałym wydaje się fakt, że w dużym mieście będzie drożej bo przecież ceny wynajmu są większe ale jeśli w obrębie jednego miasta można wykonać zabieg o połowę taniej lub kupić leki w dużo lepszej cenie to trzeba by się było zastanowić nad intencjami kliniki bo jeśli jest nastawiona tylko na zysk to duże prawdopodobieństwo, że będziemy traktowani tylko jako środek do celu a nie jak przyjaciel. który potrzebuje pomocy. Nasze zwierzaki mogą wtedy być traktowane przedmiotowo i bez empatii.

Karty historii są pełne dramatów kiedy właściciele urwisa musieli zdecydować się na jego uśpienie bo koszty leczenia przekraczały ich możliwości, jeśli jednak taka osoba zrobiła wszystko by pomóc swojemu kompanowi nie powinna mieć wyrzutów sumienia tylko mieć nadzieję, że może kiedyś spotka się z nim w psim, kocim, króliczym (czy jakie tam zwierzątko było) niebie. Ja niestety raz byłam zmuszona uśpić swojego czworonożnego przyjaciela ponieważ jego stan był na tyle poważny, że stwierdziliśmy uśmierzyć jego cierpienie.